Feather Cup i LertyArea w opałach? Zadajemy publicznie niewygodne pytania, na które wszyscy chcą w końcu poznać odpowiedzi.
Kilka dni temu ukazał się artykuł na Fragowniku w którym autor stawia poważne zarzuty wobec administracji turnieju Feather Cup, m.in., że wśród moderatorów znajdują się osoby chociażby zbanowane za cheaty lub smurfing. Na dodatek sam główny administrator LertyArea już raz zdezerterował w środku trwającego turnieju.
Cheaterzy w administracji i… nastała cisza!
Zarzuty są jasne: wśród osób odpowiedzialnych za Feather Cup mają znajdować się gracze, którzy w przeszłości byli karani za smurfing czy wręcz przyłapani na cheatowaniu. Przykłady? Takie nicki jak: eox czy gila – ten ostatni miał nawet zostać odsunięty od administracji starego UG, właśnie za korzystanie z niedozwolonego oprogramowania.
I co na to Feather Cup? Nic.
W świecie esportu, gdzie transparentność i zaufanie są fundamentem, takie milczenie jest równie wymowne jak przyznanie się do winy i danie przyzwolenia na takie akcje przez osoby decyzyjne.
LertyArea – administrator, który… zniknął
Zastanawiające jest milczenie samego CEO tego turnieju w sprawie swoich towarzyszy, którzy przypomnijmy – mają zajmować się prowadzeniem rozgrywek w których pula nagród wynosi 1000 zł. Istotne też jest to, że LertyArea nie podjął żadnej próby odniesienia się chociażby do słów Husarza, który w naszym ostatnim wywiadzie skrytykował między innymi jego zachowanie podczas turnieju EAL (Electronic Amateur League), gdzie właśnie Lerty był jednym z administratorów. Co prawda Husarz powiedział że w sumie to jest już okej i że nawet mógłby jeszcze raz z nim wejść w kooperacje, że już jest wyjaśnione… Super, niech będzie pomiędzy wami fajnie, słodko i ogólnie wszystko cacy, ale dobrze żeby tak samo było w relacji ze zwykłymi użytkownikami i żeby oni też mieli konkretną wiedzę dlaczego stało się tak, a nie inaczej.
Gwoli ścisłości, Lerty jako administrator „zwiał” w środku trwającego już turnieju, zostawiając tym samym uczestników oraz Husarza bez dalszego wsparcia. Nie jest to dobry prognostyk przed kolejną edycją Feather Cup. Czy tak właśnie powinien wyglądać turniej z aspiracjami na lana? I czy gracze mogą mieć obecnie pewność, że w nowej edycji nie powtórzą się te same problemy?
Organizacyjny chaos – finał pierwszej edycji po dwóch tygodniach od półfinału
Ostatni Półfinał pierwszej edycji odbył się pomiędzy drużynami Nisła Raków a Vibe Gaming w dniu 25 lipca – zaś finał w którym naprzeciwko sobie stanęło Gloris Esports oraz Vibe Gaming dopiero 10 sierpnia… To nie była kosmetyczna obsuwka, ale powiedzmy sobie szczerze – blamaż organizacyjny, który zabił emocje i pokazał że Feather Cup ma problem nawet z podstawowym planowaniem. Zrobiliśmy research i nie znaleźliśmy żadnej informacji wyjaśniającej tak duże opóźnienie.
Dlaczego warto wszystkie te nieciekawe zagadnienia poruszyć?
Po pierwsze – zapisy do nowej edycji Feather Cup rozpoczynają się już 20 września. To oznacza, że gracze już teraz podejmują decyzje o swoim udziale w turnieju, nie mając de facto jasności, kto rzeczywiście odpowiada za jego organizację, a na zarzuty oraz na zadawane pytania, administracja Feather Cup po prostu nie odpowiada. Brak reakcji organizatorów w tej chwili działa na niekorzyść nie tylko samego wydarzenia, ale i całej społeczności, która powinna mieć dostęp do rzetelnych informacji, zanim zainwestuje swój: czas, pieniądze i energię.
Po drugie – milczenie w obliczu kryzysu zawsze kosztuje najwięcej. Im dłużej Feather Cup i LertyArea będą unikać komentarza, tym mocniej utrwali się wizerunek turnieju jako przedsięwzięcia nietransparentnego, chaotycznego i nieprofesjonalnego. Każdy kolejny dzień bez wyjaśnień, to kolejny dzień, w którym społeczność ma prawo tracić zaufanie.
Po trzecie – sytuacja z LertyArea, który jako ówczesny administrator turnieju EAL, postanowił sobie po prostu czmychnąć oraz zostawić wszystko i wszystkich, nie została do dnia dzisiejszego wyjaśniona przed szerszą publiką. To nie jest drobnostka, lecz kluczowa sprawa dotycząca odpowiedzialności i rzetelności organizatora. Brak odpowiedzi podważa nie tylko zaufanie do jednej osoby, ale do całego projektu Feather Cup.
Czas na reakcję
Nasza społeczność CS2 ma dość chaosu i braku odpowiedzialności. Mieliśmy już przecież „podziemne” turnieje z pulą kilkuset tysięcy złotych, które nigdy się nie odbyły, ale również takie, gdzie organizator zwijał interes w trakcie rozgrywek. Jak wygląda sytuacja obecnie? Zobaczcie sami: Galaxy Cup zaczyna mocno odcinać się od rodzimego podziemia i ewidentnie chce poszerzać swoje horyzonty. O kolejnej edycji Summit Clash na razie nic nie wiemy, a kilka cupów z przeszłości już nie funkcjonuje tak jak chociażby NoStopGame. Jest duże zapotrzebowanie na turnieje, które będą stabilne i będą przy okazji popychać nasze podziemie do przodu. Wymagamy też turniejów transparentnych, które nie milczą, kiedy spadają na nie oskarżenia. Jeśli Feather Cup naprawdę chce być traktowany poważnie, to teraz jest to ostatni moment, żeby zacząć mówić. Bo na razie mówi za nich jedno – milczenie.
Jednocześnie ostrzegamy: jeżeli temat dalej będzie ignorowany oraz zduszany, to rozważymy przekazanie negatywnej rekomendacji turnieju Feather Cup zarówno dla naszych partnerów, jak i dla pozostałych drużyn. Co więcej – bierzemy pod uwagę brak punktów za udział w tym turnieju w ramach naszego rankingu partnerskiego. To byłby jasny sygnał, że brak profesjonalizmu i odpowiedzialności, nie może być w żaden sposób nagradzany.