Postanowiliśmy przeprowadzić cotygodniowy wywiad – tym razem w ogniu pytań stanął Husarz! Jedna znajbardziej kontrowersyjnych postaci w polskim Podziemiu!
Husarz to jedna z bardziej wyrazistych i znanych postaci polskiego podziemia Counter-Strike’a. 34-letni zawodnik Lunacy Gaming od lat wzbudza emocje – dla jednych kontrowersyjny, dla innych inspirujący, ale niezaprzeczalnie zapisał się już w historii podziemnej sceny. Mimo upływającego czasu, wciąż nie odpuszcza i z pełnym zaangażowaniem goni swoje marzenia, pokazując, że w esporcie nie liczy się tylko metryka, lecz przede wszystkim pasja i determinacja.
Husarz miał też epizod w roli CEO Clutch Masters Community, które w maju bieżącego roku przekazał w ręce – obecnie już byłego szefa – Kalinho. Jako gracz zasłynął występami w barwach Superion Gaming oraz Signum Esports, gdzie wraz z takimi zawodnikami jak: Gondzialo czy Bartman święcił swoje największe triumfy, w pewnym momencie znajdując się w TOP25 Polski wg rankingu Cybersport.
W rozmowie z nami Husarz zdradza swoje plany na przyszłość. Dzieli się przemyśleniami na temat ewentualnego zakończenia kariery. Ocenia aktualny stan podziemia oraz szczerze wspomina swoje grzechy przeszłości. Nie brakuje również nostalgicznych powrotów do czasów, gdy rywalizował jeszcze w legendarnym Counter-Strike 1.6 – okresie, który dla wielu fanów na zawsze pozostanie złotą erą tej gry.
Adnotacja redakcji:
Ze względu na jawne powiązania Husarza z dawnym środowiskiem Underground prosimy czytelników o samodzielną ocenę wszelkich jego wypowiedzi dotyczących obecnego, reaktywowanego UG. Zwracamy również uwagę, że niektóre stwierdzenia odnoszące się do tzw. starego UG mogą być interpretowane w sposób sugerujący, iż to właśnie tamto środowisko nadal funkcjonuje jako Podziemie. Prosimy także zachować ostrożność wobec ewentualnych sugestii, jakoby Light2k nie pełnił funkcji CEO polskiego podziemia.
Masz już 34 lata i wciąż grasz w Lunacy Gaming – co sprawia że nadal walczysz mimo braku większych sukcesów?
Wiek to tylko liczba. Wiadomo, nie nastawiam się na bycie profesjonalistą, bo na takie czasy po prostu za późno, ale granie w CS to mój sposób spędzania wolnego czasu, po pracy, za granicą. Wole to, niż zabijać wolny czas zaglądając w butelkę albo robiąc coś gorszego, a moja obecna kontuzja kolana, wyklucza możliwość wrócenia do piłki nożnej w chwili obecnej. Jeśli chodzi o samą rywalizację, to po prostu zawsze miałem cos takiego, że zawsze mnie kręciła rywalizacja. Dlatego gdzieś tam staram się grać w jakichś różnych turniejach itp. itd. Wynik nie jest dla mnie sprawą pierwszorzędną. Grunt to fajna zabawa i możliwość spędzenia czasu w dobrym towarzystwie. A jeśli dojdzie do tego jakiś wynik, to po prostu traktuje to jako bonus.
Jak oceniasz swoje doświadczenie jeszcze z czasów CS 1.6 – było to granie bardziej 4fun czy rzeczywiście próba liźnięcia wyższego poziomu?
Czasy 1.6 początkowo traktowałem jako zabawę 4fun, ale kiedy pojechałem na jeden turniej w roli widza, a potem K1ki z KHAOTiC, który miał okazje wygrać Lige Cybersportu – która była wtedy jednym z większych turniejów w Polsce – zaproponował wzięcie mnie do składu, to chciałem się spróbować i mocno się w to wkręciłem. Ogólnie na przestrzeni 1 roku bardzo szybko sprogresowałem i wtedy w swoim tzw. Prime, mogłem rywalizować na poziomie semi-pro. Miałem okazję rywalizować ze Złotą Piątką oraz na SGS w Szczecinie zajęliśmy z chłopakami drugie miejsce, przegrywając na niezły całkiem na tamte czasy w Polsce ZK Team. Niestety obudziłem się trochę z ręką w nocniku i była to już końcówka CS 1.6, a nikt nie wiedział jak będzie to wyglądać z CS:GO, więc po prostu skończyłem grać, czego trochę żałuje.
Twoje drużyny raczej były znane z trwałości. Szło jak szło, ale raczej były to monolity. Po dołączeniu do Lunacy straciliście w dosyć krótkim odstępie czasu dwóch zawodników. Co się takiego wydarzyło?
Nigdy nie przepadałem za zmianami. Raczej jestem lojalny wobec swoich drużyn i po prostu staram się szukać rozwiązań wspólnie aby cos naprawić. W Superionie tez tak było. O zmianach wiedzieliśmy już wcześniej, że będą następować, a i tak mieliśmy za sobą 5 miesięcy wspólnej gry – co jak na podziemie – obecnie raczej nie jest złym wynikiem. Fabii na początku roku już komunikował, że będzie musiał odpuścić granie, ponieważ chce się przyłożyć do nauki przed maturami, a simpluss miał problemy prywatne. Cały czas mieliśmy przygotowane rozwiązania i Rudy, który wcześniej był naszym trenerem, wszedł w miejsce Simplussa, bo wcześniej ograniczał go tylko sprzęt. Za Fabiego mieliśmy przygotowanego Hakisza, który już z nami trenował i przygotowywał się do debiutu. Niestety sam Hakisz zrezygnował, bo stwierdził, że to obecnie dla niego za duży przeskok i woli się skupić na sobie indywidualnie. W taki sposób trafił do nas zygzelek i gra z nami do teraz.
Czy powiesz nam coś więcej na temat prześladowania innych graczy w Community? Padłeś nie raz ofiarą takiego zachowania. Czy jest w według ciebie na to jakiś lek?
Odnośnie community, to raczej każdy wie, że CS-owa społeczność jest jedną z najbardziej toksycznych ze wszystkich gier (tylko LoL jest gorszy). Kiedyś odbijała się na mnie łatka, że na początku uchodziłem za osobę mocno toksyczną, chociaż nie zawsze się z tym zgodzę. No ale potem po prostu zacząłem działać trochę więcej w podziemiu – na swój własny sposób, a że nigdy nie gryzę się w język i zawsze mówię co myślę, to trochę też myślę, że to miało wpływ. Wiadomo, czasami dałem się łapać na jakieś ragebaity i niepotrzebnie wdawałem się w przepychanki słowne, no ale nic na to nie zrobisz. Również uważam, że zazwyczaj są to zwykli atencjusze, bo jak inaczej nazwać osoby, które Cię codziennie po kilka razy oznaczają gdzieś bez celu? Nie mówię, że jestem bez winy, bo każdy ma swoje za uszami, no ale jednak skala toksyczności wśród młodzieży CS-owej, to przesada. Owszem, proponowałem się spotkać, skoro tak potrafili kozaczyć, bo naprawdę jestem ciekaw czy powtórzyliby prosto w oczy mi to, co powiedzieli mi kiedyś na discordzie czy gdzieś indziej. Są również sytuacje, gdzie miałem beef z niektórymi osobami, a teraz dobrze się dogadujemy, jak chociażby: zgonn, hakiszy czy bgl.
Zdaniem wielu Kalinho – czyli były CEO Clutch Masters Community – przespał moment i zaczął działać za późno. Czy uważasz że po przekazaniu mu przez Ciebie przysłowiowej pałeczki, robota powinna ruszyć szybciej?
Ciężko mi powiedzieć, bo nie zagłębiałem się w to, co tam się dzieje, jak już przekazałem community Kalinho. Dostał ode mnie wszystko + pomysły, które chciałem wprowadzić później w community. Problem był w tym, że pomysłów było sporo, ale środków i ludzi do ich realizacji już mniej. Dlatego pewnie nie ruszyło to z kopyta.
Za Bartmana była świeżość i ciekawe urozmaicenia. Za twojej kadencji większy rygor, a z czego zapamiętany zostanie były CEO Kalinho?
Raczej nie będę teraz go oceniać bo on dalej działa. Nie jest byłym CEO, tak jak ja czy Bartman, ale obecnym i wciąż cos tam majstruje (powiedział Husarz – w rzeczywistości obecnym szefem Undergroundu jest Light2K – przyp. red.). Wprowadził więcej luzu, o którym napisałem wcześniej. Z tego co widzę, stara się wykorzystywać pomysły, które podrzuciłem mu przy moim odejściu. Po prostu trzeba mu dać czas i tyle. Jakby nie patrzeć, on tez na dzień dobry z solidną falą hejtu się spotkał. Pod koniec roku myślę, że będzie można powiedzieć cos więcej i tyle. Nie jest ani bardzo źle, ani bardzo dobrze.
Jak wspominasz turniej EAL – Electronic Amateur League oraz sytuację/aferę z ówczesnym współorganizatorem – Lerty Area?
EAL wspominam całkiem nieźle. Plany były ambitne, no ale już w trakcie trwania turnieju, przyszła weryfikacja. Osobiście tez nawaliłem, bo tam źle ustawiłem hub na faceit i parę pojedynków przez to musiałem rozwiązywać na różnorakie sposoby. Wiadomo, sprawa lertego i szampersyna nie pomogła. Szampersyn po prostu odszedł. Na początku nawet chciał odzyskać pieniądze, które włożył do puli nagród. Z lertym no sytuacja podobna. W jednej chwili obaj się wycofali, tylko lerty zrobił to po angielsku, a szampersyn zdążył niezłą dramę na czacie turniejowym wywołać. Potem jeszcze z płatnościami miałem poślizg dla zwycięzcy i musieli chwilę dłużej poczekać, gdzie im to zrekompensowałem, dodatkową kwotą do wygranej. Wracając do tematu lertego, to jak wrócił do UG, to pogadaliśmy, przeprosił i wpłacił pieniądze, które był mi winien, na jakąś zrzutkę czy coś takiego – bo taki był mój wymóg. Teraz mamy dobrą relację i gdybym miał iść znowu na współpracę z nim, to bym poszedł.
Aktualnie w WWE swój last dance przeżywa John Cena. Mu w tym „pożegnalnym tourze” zostało zaledwie 7 występów. Ile takowych zostało Husarzowi?
Sprawę Johna Ceny w WWE doskonale znam, bo jestem małym fanem wrestlingu i często oglądam skróty z: RAW, Smackdown czy PPV. Cene oglądałem jeszcze z 10 lat temu, jak był czynnym full time zawodnikiem i po prostu jarałem się tym jak dziecko. Szkoda, że kończy karierę i będzie mi go bardzo brakować. Co do mojej osoby, to deklarowałem się, że z końcem roku, kończę swoja przygodę z CS. Obiecałem dziewczynie, że wrócę do Polski w grudniu, już na stałe, a tam mam co robić w wolnym czasie, więc nie będę już rywalizować competitive. Zostaną tylko jakieś gościnne występy. Trochę myślę nad tym aby pójść albo w trenerkę albo w komentatorkę, no ale czas pokaże.
Dzięki za wywiad! Chciałbyś od siebie dodać kilka słów?
Również dzięki. Chciałbym pozdrowić całą ekipę Lunacy wraz z zarządem i chłopaków, z którymi sobie pogrywamy retake na zielonym UG.
Na zakończenie
Dziękujemy Husarzowi za poświęcony czas. To była rozmowa pełna wspomnień, refleksji i kontrowersyjnych wątków.
Już wkrótce kolejny wywiad – znowu ze specjalnym gościem, który również odcisnął swoje piętno na polskiej scenie. Bądźcie czujni i śledźcie nasze publikacje!
One comment
Comments are closed.