Polska szkoła toksyczności ma się dobrze. A przynajmniej nic nie wskazuje na to, żeby coś w tej kwestii miało się w najbliższym czasie zmienić.
Polska szkoła toksyczności, to co prawda mocne uogólnienie i nadinterpretacja pewnych sytuacji, które miały miejsce w polskim esporcie. Wypadałoby by natomiast poruszyć ten temat, bo jest on istotny dla dalszego rozwoju naszej małej, esportowej… A może bardziej, polskiej społeczności CS2.
Czas bić na alarm!
Esport powinien być miejscem rywalizacji, pasji i współpracy pomiędzy zawodnikami. W praktyce jednak coraz częściej staje się on poligonem słów, które potrafią ranić bardziej, niż sama porażka w ważnym turnieju. Polska amatorska scena CS2 zdaje się prowadzić własną szkołę: szkołę toksyczności. I to taką, w której nie ma wakacji, a lekcje odbywają się codziennie – na czatach, streamach i w mediach społecznościowych.
To nie jest już niewinny trash talk. To czasami: groźby, poniżanie, życzenie innym krzywdy. Język, który w normalnym, realnym świecie, skończyłby się sprawą w sądzie, tutaj bywa traktowany jako emocje w grze albo sprawdzanie limitów danej platformy. Jeśli tak wygląda przyszłość polskiego esportu, to zamiast szkoły marzeń dostaliśmy klasę, w której najbardziej widoczni są toksyczni gracze. Czy więc naprawdę chcemy, by była to wizytówka polskiej sceny?
Podboje Kotsona
Jednym z głośniejszych incydentów mających miejsce na początku Lipca, był wybryk pana Kotsona, a więc ówczesnego zawodnika Gloris Esports. Podczas luźnej rozgrywki na platformie Faceit, emocje wymknęły mu się na tyle spod kontroli, że aż padły wyzwiska i groźby kierowane pod adresem innego gracza. To czy został sprowokowany czy nie, jest tu najmniej ważne. Tak po prostu zachowywać się nie można.

Sytuacja była na tyle poważna, że organizacja Gloris Esports zareagowała natychmiast: Kotson został usunięty z drużyny.
Ta szybka decyzja pokazuje, że przynajmniej część organizacji, nie zamierza tolerować toksycznych zachowań, nawet jeśli oznacza to stratę zawodnika i to na chwilę przed startem arrMY oraz ESEA.
The KanekaZ vs. NSQ a więc toksyczny teatr i to na żywo
Jeszcze głośniej zrobiło się podczas ostatniego spotkania playoffów ArrMY Rising – decydującego meczu o wejściu do wyższej ligi. Tu spotkały się drużyny The KanekaZ oraz NSQ. Podczas samej rozgrywki dochodziło już do nieprzyjemnych zdarzeń i uszczypliwości, natomiast samo gęste wydarzyło się już krótko po skończeniu spotkania, gdzie zwycięsko z tej batalii wyszedł Neptyk Squad. Mecz transmitowany był na platformie Twitch, przez jednego z graczy/staffu The KanekaZ. Niestety finalnie audycja zamieniła się w pokaz toksycznych tyrad. Padły słowa, które w oryginale brzmiały tak:
Modlę się, robię k***a pentagram i się modlę o upadek Armitry tego c***a Szaty i całej jego rodziny. Niech k**a idą pod most.
A poniżej zapis audio z całego zdarzenia:
Ten cytat, nawet po ocenzurowaniu, mówi sam za siebie. Nienawiść wyrażana publicznie, podczas oficjalnego spotkania, buduje fatalny obraz całej sceny. A pamiętajmy, że mówimy tu o dosyć poważnej – jak na polskie realia – lidze ArrMY, w której rywalizują ze sobą gracze z dosyć dużymi ambicjami. Tego, co działo się w sekcji komentarzy do tego postu, niestety wam nie pokażemy. Poziom zdziczenia i żółci który wylewał się tam z obydwu stron, nie nadaje się nawet do cytowania.
Glazeleq czyli toksyczność chroniczna
Inny przykład to Glazeleq. Jego problem nie jest jednorazowym incydentem, ale raczej dosyć częstym nadużywaniem wyzwisk i toksycznych prowokacji. Przykładowo, ostatnio dał o sobie znać w meczu przeciwko ex-Valiance, gdzie na czacie meczowym napisał m.in kys, a więc akronim wyrazu kill yourself. Dla jednych to niewinny skrót z internetowego slangu, dla innych – przekroczenie granicy oraz coś, co wchodzi w obszar realnych zagrożeń. Jakiś czas temu kolega ten postawił na prowokacje i to na krótko przed samym, oficjalnym meczem na drużynę, którą wspomniałem wcześniej – Gloris Esports. Kolega ten postanowił tym razem w dość chamski sposób wytknąć wiek poszczególnych zawodników, a podczas samego spotkania spamował tekstem pracuj.pl. Naśmiewanie się z cudzego wieku – a co za tym idzie odbieranie innym de facto prawa do gry, to również dosyć częste zjawisko w polskim podziemiu. Ofiarą tego typu zaczepek od kilku lat jest Husarz, obecnie 34 letni kapitan drużyny Lunacy Gaming.


Sprawa Husarza – kiedy wychodzimy poza samą grę
Kolejna historia, która pokazuje, jak cienka granica dzieli toxik w grze, od realnego naruszania prywatności. Dotyczy zawodnika znanego w środowisku jako Husarz. Jest to dosyć specyficzna i kontrowersyjna postać w naszym uniwersum. Z wiadomych względów nam nieprzychylna, no ale bądźmy rzetelni i również wspomnijmy o tym – co prawda dosyć archaicznym już wydarzeniu – ale również ważnym w kontekście całego artykułu. W tym przypadku toksyczność nie ograniczyła się wyłącznie do czatu tekstowego. Sprawa poszła o wiele dalej – bo według opowieści samego zainteresowanego, pojawiły się głuche telefony i wyzwiska kierowane w pod adresem jego oraz jego rodziców, które nie miały już nic wspólnego z rywalizacją esportową.
Poniżej przedstawiamy jedyny posiadany przez nas dowód na domniemane głuche telefony do Husarza, a więc krótki zapis narady na jakiejś, bliżej nieokreślonej grupce na Discordzie. Jeżeli dobrze się orientujemy, to Pan Husarz do dnia dzisiejszego nigdzie nie opublikował chociażby zrzutu ekranu z takowymi połączeniami. Nigdy, osoby za to oskarżane przez niego, nie zaprzeczyły tym doniesieniom, dlatego jesteśmy w stanie uwierzyć, że rzeczywiście takie coś miało miejsce.

Trzeba jednak uczciwie dodać, że sam Husarz również nie pozostaje bez winy. Albowiem mówi się, że zleakował on wcześniej dane innego zawodnika. To również dosyć poważne naruszenie prywatności i fakt, którego nie można bagatelizować. Ale nawet jeśli dopuścił się takiego czynu, to absolutnie nie usprawiedliwia późniejszych wydarzeń.

Kilka słów na koniec
Patrząc na te wszystkie przypadki – trudno nie odnieść wrażenia, że polska amatorska scena CS2 przeżywa swój własny kryzys kultury. Agresja, wyzwiska, groźby i personalne ataki stały się czymś tak częstym, że wielu traktuje je jak naturalny element rywalizacji. Ale to nie jest normalne i nie powinno być normalizowane. Nie mówimy już nawet o sytuacji gdzie dwójka osób które są sobie znajome, wyzwą się dla żartu, gdzie jedna i druga strona wie o co chodzi. Chcieliśmy pokazać wam już typowe: groźby, nękanie czy idiotyczne prowokacje podczas meczów oficjalnych.
Wyrażamy szczere zaniepokojenie tym, w jakim kierunku to zmierza. Najbardziej ironiczne – i zarazem najbardziej niepokojące jest to, że w większości przypadków nie mówimy tu o stereotypowych dzieciach z żółtymi levelami. Wręcz przeciwnie – to często zawodnicy z doświadczeniem, z tysiącami godzin gry, z 3k elo i turniejami LAN na koncie. Ludzie, którzy powinni dawać przykład i budować scenę, zamiast ją zatruwać.
Bo jeśli Ci, którzy mają być wzorem, stają się liderami toksyczności – to jaką lekcję wynoszą młodsi gracze?
Źródła: MłodyBolek, Szataaa, LIGHT2K, Twitch.tv/thejamson