Naszym dzisiejszym rozmówcą będzie Krux! Przedstawimy wam kulisy pracy przy czołowej drużynie polskiego podziemia, jak i nieznane dotąd fakty dotyczące powstawania Nisły Raków!
Krux to dobrze znana postać w środowisku polskiego podziemia. W ostatnich miesiącach ponownie zrobiło się o nim głośno za sprawą współpracy z Hussars. Drużyną, która w krótkim czasie zaczęła notować solidne wyniki. Po udanym okresie wspólnej pracy, Krux zdecydował się jednak na odejście, a niedługo później ogłosił reaktywację projektu Nisła, który powraca po dłuższej przerwie.
W rozmowie pytamy m.in. o jego: trenerski epizod w organizacji Hussars, pierwsze treningi, powody rozstania, a także o to, skąd pomysł na powrót do Nisły i jakie są jego oczekiwania wobec nowego składu.
Drużyna Hussars prezentowała się naprawdę dobrze, a mimo to w pewnym momencie podjąłeś decyzję o odejściu. Co stało za tym ruchem? Czy to była kwestia wypalenia, innej wizji rozwoju czy może po prostu potrzeba zmiany otoczenia?
Hej! Nie, to nie była kwestia wypalenia. Po prostu w pewnym momencie poczułem, że swoją misję w aktualnym składzie Hussars już wypełniłem i nie będę w stanie pomóc drużynie tak, jak kiedyś. Miałem wrażenie, że chłopaki są już w dobrych rękach i że mogę spróbować czegoś nowego – stąd pomysł na reaktywację Nisły. Zmiana otoczenia nie miała z tym wiele wspólnego, bo ekipa była naprawdę świetna – atmosfera i relacje w drużynie zawsze stały na wysokim poziomie. Po prostu uznałem, że to moment, by zrobić krok w inną stronę. Vox to trener z ogromną wiedzą i doświadczeniem, dlatego poprosiłem go, żeby przejął stery i dalej poprowadził chłopaków – i, jak widać, to była dobra decyzja.
Obecny skład Hussars – czyli dawne ex-Pandemonium – to drużyna, która z marszu zaskoczyła wszystkich, zajmując 13 miejsce w rankingu Cybersport. Co według ciebie sprawiło, że chłopakom udało się tak szybko zbudować formę? I jak wspominasz właśnie ten dawny skład Omen?
Określenie tak szybko może być trochę na wyrost – za tym sukcesem stało naprawdę sporo pracy i poświęcenia. Miałem ogromne szczęście, że trafiłem na core Lien-Rabi-Karwix. Ta trójka od początku pokazała ogromne zaangażowanie, nawet w trudnym momencie, jakim był brak wypłaty nagrody, gdy graliśmy jeszcze w Omen.
Chciałbym też podziękować wszystkim zawodnikom, którzy włożyli serce w ten projekt. Vortex, nasz pierwszy niemieckojęzyczny IGL, musiał komunikować się po polsku i angielsku – znalazłem go przypadkiem na Faceicie w lobby u Tom223. Niestety, nie mógł kontynuować gry z nami, ale zostawił po sobie sporo dobrego. Csku był z nami od początku, ale postawił na samorozwój – w pełni to rozumiem i szanuję. Fabi, mimo krótkiego epizodu, bardzo pomógł nam w kwalifikacjach do pierwszego LAN-a w Galaxy Cupie. TheBesciak to, moim zdaniem, jeden z najlepszych aimerów z jakimi grałem. Ogromne podziękowania należą się też Sailorowi – to właśnie on pomógł nam jako IGL w drodze do ligi Arrmy Rising. Gdyby nie jego wsparcie, historia tej drużyny mogłaby potoczyć się zupełnie inaczej.

Jak wspominasz swoje pierwsze treningi z Hussars? Czy od razu czuć było chemię między zawodnikami, czy raczej trzeba było jednak poświęcić trochę czasu, żeby to wszystko zgrać?
Pierwsze treningi na pewno nie były łatwe. Graliśmy wtedy bez IGL-a, więc chłopaki musieli grać razem ze mną, żebyśmy w ogóle mogli trenować. W składzie byli wtedy CSKU, Karwix, Lien, Rabi i ja. Ciężko było znaleźć kogoś, kto zgodziłby się prowadzić zespół złożony z czterech mocnych faceitowców. Jeśli chodzi o atmosferę – od początku była bardzo dobra. Każdy z chłopaków świetnie się dogadywał, pomagaliśmy sobie nawzajem, dużo rozmawialiśmy i wspieraliśmy się w każdej sytuacji. To był taki zespół, w którym od razu czuć było chęć wspólnego rozwoju.
Jak dziś wygląda Twoja rola w organizacji Hussars? Dalej masz dobry kontakt z zawodnikami jak i staffem?
Aktualnie formalnie pełnię rolę drugiego trenera (2nd Coacha), ale na co dzień rzadko uczestniczę w pracy z zespołem. Wchodzę wtedy, kiedy naprawdę jestem potrzebny. Z chłopakami cały czas mam bardzo dobry kontakt. Zostawili mnie nawet na grupie na Messengerze, więc wciąż jesteśmy w stałym kontakcie. Często wbijam też na transmisje Liena, żeby po prostu się pośmiać i pogadać. Jeśli chodzi o staff, to z Dormizem również utrzymuję dobre relacje. Nie piszemy ze sobą często, ale mam do niego ogromny szacunek i sympatię za to, jak nas przyjął do organizacji. Z czasem stał się dla nas nie tylko CEO, ale też prawdziwym przyjacielem. Na koniec chciałbym też bardzo podziękować Kyano, który był naszym CEO w Pandemonium. To właśnie on zaufał nam na samym początku, pomógł postawić pierwsze kroki w esporcie i przyjął nas do organizacji z ogromną życzliwością. Bez jego wsparcia i wiary w nas ten projekt mógłby nigdy nie wystartować.

Reaktywacja Nisły – projektu, który wiele osób wspomina z sentymentem. Co sprawiło, że postanowiłeś go odświeżyć? Czy to był impuls, czy raczej długo planowany powrót?
Pomysł na reaktywację Nisły wziął się z chęci zrobienia czegoś nowego. Nie chciałem po odejściu z Hussars siedzieć z założonymi rękami. Czułem, że mam jeszcze energię i pomysły, więc postanowiłem stworzyć kolejną drużynę, która będzie mogła rywalizować z topowymi, undergroundowymi zespołami z Polski. Długo zastanawiałem się, jak rozplanować swój czas, bo mam też studia na głowie, ale zawsze mogę liczyć na mojego IGL-a i prawdziwego przyjaciela, Merdiego. Nawet jeśli z Nisłą czasami nie wszystko wychodzi idealnie – raz ktoś nie pojawi się na testach, innym razem skład się zmienia, albo zawodnik rezygnuje, to Merdi cały czas stoi przy mnie i pomaga mi w realizacji wizji Nisły. Za to naprawdę bardzo go szanuję i dziękuję mu za wsparcie.

Kto gra obecnie w Niśle? Grupka twoich starych zasłużonych żołnierzy czy przejąłeś po prostu gotowy skład?
Na ten moment, będąc szczerym, mamy trzech potwierdzonych zawodników w składzie Nisły: Blazzi, Norbi3rt i Merdi. To nasz IGL z dużym doświadczeniem. Pomaga mi nie tylko jako zawodnik, ale też w doborze ludzi do zespołu, budowie całego składu oraz rozwijaniu marki Nisły w social mediach. To ktoś, na kogo zawsze mogę liczyć. Blazzi pełni rolę riflera. Nie ma jeszcze dużego doświadczenia drużynowego, ale bardzo szybko się uczy, świetnie odnajduje się w teamie i przede wszystkim jest mega zaangażowany. To też jeden z tych graczy, którzy pomagają mi przy budowie drużyny – nie tylko na serwerze, ale i poza nim. Norbi3rt to nasza kotwica i człowiek, któremu bardzo ufam. Budowałem z nim kiedyś inny skład, ale tamten projekt się rozpadł, a część chłopaków nie chciała z nim dalej grać – czego szczerze nigdy do końca nie zrozumiałem. Nie chciałem go tak po prostu zostawić, bo bardzo się do niego przywiązałem. Postanowiłem więc, że razem stworzymy Nisłę Raków. Dzięki, Norbi3rt, za zaufanie i za to, że dalej chcesz to robić ze mną.
Byłeś już w kilku drużynach, i to w różnych rolach i też jako zawodnik. Ten etap masz już całkowicie za sobą, czy może gdzieś z tyłu głowy wciąż jest myśl, żeby jeszcze raz spróbować swoich sił na serwerze?
Raczej wątpię, żebym wrócił na serwer jako zawodnik. Będąc szczerym, po prostu nie mam już takiej potrzeby. Coraz bardziej interesuje mnie rola trenera i budowanie drużyny od podstaw. Chcę się w tym kierunku rozwijać i zdobywać doświadczenie krok po kroku. Granie drużynowe po takim czasie nie daje mi już tyle satysfakcji, co kiedyś. Oczywiście lubię czasem pograć jakieś kwalifikacje mixowe czy ligę dla zabawy, ale nie planuję powrotu na pełen etat jako zawodnik.
Czy możesz zdradzić coś o najbliższych planach drużyny? Są na horyzoncie jakieś LAN-y bądź bootcamp?
Będąc szczerym, ciężko mi jeszcze dokładnie powiedzieć, jakie będą nasze najbliższe plany. Na pewno chcemy wystartować w kwalifikacjach do ligi Masters i ligi Rising na Arrmy, więc to jest nasz główny cel na ten moment. Jeśli chodzi o LAN-y i bootcampy, to na razie nic konkretnego nie mamy zaplanowanego. Na takie rzeczy trzeba po prostu sobie zapracować. Przed nami bardzo ciekawy rozdział i wierzę, że damy z siebie wszystko, żeby zrobić kolejny krok naprzód. Najważniejsze, żebyśmy dalej się wspierali i trzymali razem, bo tylko wtedy ten projekt będzie miał sens.
Ostatnio można Cię było też usłyszeć w roli komentatora. Czy to kierunek, w który chcesz iść na poważnie, czy raczej traktujesz to hobbystycznie? Człowiek orkiestra – trener, analityk, komentator… brakuje tylko grania i prowadzenia ligi!
To fakt, rzeczywiście można mnie było ostatnio usłyszeć w roli komentatora, ale traktuję to typowo hobbystycznie. Nie widzę siebie w tej roli na dłuższą metę i szczerze mówiąc, komentowanie nie jest czymś, co szczególnie mnie interesuje. Mimo to mam ogromny szacunek dla komentatorów z naszego undergroundu, bo robią świetną robotę i naprawdę fajnie się rozwijają w tym kierunku. A jeśli chodzi o prowadzenie ligi – coś tam kiedyś było! Na Discordzie Nisły zorganizowałem mały cupik dla społeczności ArenySkilla, więc można powiedzieć, że liznąłem też trochę tej organizacyjnej strony esportu.
Śledzisz jeszcze to, co dzieje się w podziemiu? Te wszystkie mniejsze dramy, aferki, publiczne przepychanki czy wzajemne oskarżenia między mixami i organizacjami – interesuje Cię to jeszcze czy raczej starasz się trzymać od tego z daleka?
Staram się trzymać z dala od wszystkich tych mniejszych dram i przepychanek. Uważam, że szkoda na to czasu i energii, zwłaszcza jeśli chce się coś realnie zbudować w esporcie. Oczywiście, jeśli ktoś mnie bezpośrednio prowokuje albo obraża, to nie zamierzam stać z założonymi rękami – zawsze staram się jednak reagować z głową, bez niepotrzebnego chaosu. Nie śledzę już za bardzo tego, co dzieje się w naszym undergroundzie, ale ostatnio obiło mi się o uszy kilka tematów, m.in. oskarżenia o cheating wobec Cytrynx z Vandals Clan. Nie widziałem żadnych potwierdzających dowodów, więc ciężko mi to oceniać. Szkoda, że w ogóle musiał się z tym mierzyć, bo to mój były teammate i dobry kolega – pozdrawiam Cię, Seba.
Dzięki za poświęcony czas!
Również dziękuje za wywiad i pozdrawiam czytelników jak i swoich byłych teammate’ów!
Podsumowanie
Rozmowa z Kruxem pozwoliła lepiej zrozumieć zarówno kulisy pracy przy Hussars, jak i motywacje stojące za jego odejściem z zespołu. Decyzja o reaktywacji Nisły pokazuje, że mimo zmian i nowych wyzwań, Krux wciąż chce działać aktywnie na scenie i budować projekty po swojemu.
Na ten moment trudno jednoznacznie ocenić, czy Nisła powtórzy sukces Hussars, ale z rozmowy widać jasno – to przemyślany krok, a nie spontaniczny ruch. Niezależnie od wyników, Krux pozostaje jedną z osób, które realnie wpływają na kształt naszej rodzimej podziemnej sceny i nie boją się zaczynać od nowa, gdy uznają, że warto.
Źródła: Hussars, Cybersport